różne są chcenia; jedne takie, że trudno sobie wyobrazić jak bez ich spełniania żyć; inne takie, że jak się chwilę zastanowić, to może się ich chce, ale niekoniecznie i niech będzie nawet co innego; o pierwsze łatwo prosić, tak jakby już były spełnione w momencie prośby wypowiedzenia; drugie nie nadają się na prośby i modlitwy – nie sposób ich myślą zatrzymać
—
na palcach stanął przy ladzie chłopiec
patrzył z zachwytem, z tęsknotą
na stosy równe łakoci słodkich
jak bankier na sztabkę złotą
uśmiech na twarzy, rozterka w sercu
którego wybrać cukierka
by podniebienie smakiem ucieszyć
a uszy szmerem sreberka
podszedł sprzedawca zapytał chłopca
– i cóż ci podać pysznego
toffi, pralinę, może landrynkę?
– ogórka kwaszonego