160627 Akerman drugi

sucho nie było, ale i nie wiało

pośród błyskawic przyszła ciszy chwila

niczym brat z kokonu zrodzonego motyla

odwagę’m zebrał: co się będzie działo

mniejsza, wszak drogi pojedyncze staje

których przemierzanie rzadko męczy oczy

gdyż los po nich często pojazdami toczy

choć Ananke rozsądza, przebyć się udaje

nagle! cóż to słyszę?!? ryk niczym bestyja

głos zmieniony, choć znany

jam nie amfibija!

kłęby pary przed twarzą, chłop w studzience grzebie

konie rwą na trotuar…

Viktoryja! jak w niebie