zawinęli – nie do portu
nie pod kołdrą, nie buchnęli
nie sztandary, nie interes
nie dla chwały, ni idei
nie za darmo, nie z ochotą
nie w podskokach, nie z radością
nie dla kumpli, nie dla mamy
nieudolnie, nie z godnością
sam w ich ślady bym był poszedł
optymizmu nie utrzymał
gdybym osiem godzin dziennie
w knajpie naleśniki zwijał