gdy pewnego dnia dostałem
tomy dwa encyklopedii
to mnie bardzo zachęciły
opisy od ortopedii
a że kostki, a że mięśnie
tu się zgina, a tam rusza
gęba mi się uśmiechnęła
no a za nią zaraz dusza
już widziałem siebie w roli
pana, który gips zakłada
leczy stawy oraz chrząstki
i postawę, który bada
byłbym dziś być może nawet
nieprzeciętnym specjalistą
lecz los zabrał uśmiech z duszy
wyzerował go na czysto
bo to niosąc stos albumów
co je gdzieś wypożyczyłem
(i o mięśniach i o stawach)
nogę sobie fest skręciłem
zaraz dookoła kostki
wielka się zrobiła gula
co bolała i nad którą
doktor nie chciał się rozczulać
a więc zacisnąłem zęby
no i dzielny bardzo byłem
a skąd rozbrat z ortopedią?
cóż, potem palec wybiłem
i pomimo zaciskania
jak potrafiłem mocno szczęk
me pożegnanie z pomysłami
przypieczętował głośny jęk