dawno temu, do rodziców
wciąż pamiętam, przyszedł w gości
pan co w górach miał wypadek
i połamał sobie kości
pan gipsową miał skorupę
i ze sobą miał dwie kule
(przyszedł z panią – też pamiętam
i wciąż patrzył na nią czule)
pan rodzicom opowiadał
(od szczegółów byli biali
albo może raczej: bladzi)
jak mu nogę nastawiali
że chłopięciem byłem zdolnym
(aż po dziś mi tak zostało)
w młodej głowie kilka faktów
szybko mi się powiązało
jednak kiedy faktów mało
to się czasem babol sklei
dzisiaj wiem to już dokładnie
nastawniczy na kolei
poprzełącza i posprawdza
potestuje i zapisze
a nie kości ponastawia
patrząc w rentgenowską kliszę