parasolnik

siedzieliśmy z kolegami

i otwieraliśmy dusze

w pewnej chwili usłyszałem:

„moi drodzy wyznać muszę 

(tak wypowiedź zaczął kumpel

w naszym gronie względnie nowy)

że ostatnie wieści z rynku

włosy mi na czubku głowy 

tak podnoszą, że się czuję

jak kot jakiś, albo kotka

kryzys idzie i się boję

co też złego nas tu spotka” 

usiadł kumpel, no a reszta

kolegów się zadumała

nad tematem, który brzmi: jak

w trudnych czasach nie dać ciała 

po zadumy krótkiej chwili

i osuszeniu butelki

narzekaniu na podatki

a szczególnie Marka Belki 

doszliśmy do konsensusu

że kryzysu się nie boi

ten producent, który w stałym

tempie (w skrócie) rynek doi 

każdy coś tam sobie wybrał

(co kolega, to taktyka)

ja się skłaniam ku rzemiosłu

(które jakoś nie zanika) 

niech tam inni na deszcz buczą

w sumie – co mnie opad boli

jak myślicie: czy w kryzysie

da się wyżyć z parasoli?