gdy przy stole raz siedziałem
jeden knypek wśród dorosłych
(pory roku nie pamiętam
pewnie na początku wiosny)
duma tak mnie rozpierała –
dookoła wszyscy duzi
a ja mogłem razem z nimi
mimo bardzo młodej buzi
i uwagi nikt nie zwracał
nikt nie mówił gili-gili
rozmawiali tak po prostu
i w ogóle byli mili
a rzecz działa się po mojej
słynnej już z ciocią rozmowie
na temat mego zawodu
i pomysłów co mam w głowie
temat wrócił niespodzianie
przypomnieli o mnie sobie
oczy we mnie powlepiali
nagle cicho jak we grobie
się zrobiło – prawdę mówiąc
może nawet nie tak nagle
(dzięki z pyskiem rozdziawionym
podpowiadający diable)
ciotka bowiem znów spytała
czy odkryłem powołanie;
co dokładnie powiedziałem
tajemnicą pozostanie
dość, że prawa me nabyte
do siedzenia wśród dorosłych
diabły te od podpowiedzi
z radością dziką poniosły
ale skąd to miałem wiedzieć
że przy stole się nie plecie
ale mądrze się rozmawia
i wciąż nie wiem – a wy wiecie?