normalizator

innym razem się zdarzyło

(nie wiem już, ile lat miałem)

iż kolega mi powiedział

że zdurniałem (lub zgłupiałem?) 

określenie wyleciało do dziś

mi już całkiem z głowy

lecz wrażenie pozostało

żem niecałkiem jest typowy 

że się różnię nieco bardziej

od kolegów niż wypada;

bardzo mnie to zasmuciło

pomyślałem sobie – biada! 

gdy tendencja się utrzyma

za mniej więcej kilka latek

nie świat będzie na mnie czekał

lecz co najwyżej półświatek 

cel ambitny postawiłem

sobie wtedy – równać w górę

(lub wyprzedzać, bo uznałem

że to miło głową w chmurę 

ubóść głową letnią porą

i ostudzić duży zapał

oczywiście, gdyby taki

kiedyś mnie przypadkiem złapał) 

przyszło jakoś mi do łebka

będę normalizatorem;

zaskoczenie moje było

delikatnie mówiąc spore 

gdy szukając po słownikach

do krzyżówki na „n” słówek

dowiedziałem się przypadkiem

że już pewnie z milion dniówek 

przerobili specjaliści

spod normalizacji znaku

zapisując liter tyle

co ziarenek w tonie maku 

by nie było niedomówień

normalizatorzy dzielni

opisują właściwości

przedmiotów – od prostej kielni 

poczynają, aby skończyć

na rakietach, samolotach

i się znają doskonale

na wymienionych przedmiotach 

a te wszystkie ich opisy

już podrukowane, śliczne

z rysunkami (jeśli trzeba)

to są normy, te… techniczne