wypalacz

podsłuchiwał Jaś spod stołu

(to dla Jasiów żaden wyczyn

i zostawmy tak tę sprawę

nie szukajmy lepiej przyczyn) 

w każdym razie, i nie bierze

się to wcale ze złych chęci,

Jasio siedząc pode stołem

bardzo często coś pokręci 

tak też było w tym przypadku

którym z wami się podzielę,

a zdarzyło się to zimą

na imieninach, w niedzielę 

pan Mareczek, kumpel taty

opowiadał podniecony

że dyrektor kreatywny

jest już całkiem wypalony 

Jaś pod stołem się przeraził,

eksplodował niemal płaczem,

zapytany, załkał nie chcę

żeby został wypalaczem 

pan dyrektor co go lubię

(fakt, że gościa lubił Janek);

tak się śmiechem tata zaniósł

że niechcący zrzucił dzbanek 

pan Mareczek aż się spłakał

a gdy mówić mógł już w końcu

siadł przy Janku na podłodze

i mu tak powiedział: brzdącu 

wypalacze robią cegły

porcelanę i kafelki

z dyrektora, w tych zawodach

nie byłby pożytek wielki 

nie wiadomo jak by sobie

radził z ciepłem koło pieca

kiedy pot ciągłym strumyczkiem

ciągle lałby się po plecach 

chociaż Jaś się uspokoił

i przestał zanosić płaczem

to pod stołem został jednak

myśląc sobie – oj, ściemniacze