portier

powiedziałem żonie: portier

dziś tematem limeryka

żona na to: czyli storarz,

jak z wnioskowania wynika 

w pierwszej chwili oniemiałem

choć to rzadko mi się zdarza

a po chwili zapytałem

czego ty chcesz od stolarza? 

żona na to: mój ty trutniu

(tak czasami do mnie mawia)

albo uszu dziś nie myłeś

albo słuch ci się osłabia 

słowo jedno do drugiego

potem jeszcze krzta emocji

wreszcie wziąłem się zebrałem

wsiadłem w środek lokomocji 

pojeździłem tu i ówdzie

bo wciąż brała mnie cholera

że też coś mnie podkusiło

że się brałem za portiera