plastyk

kiedyś, lata całe temu

gdy niedużym byłem smykiem

usłyszałem, że Cezary

zawodowym jest plastykiem 

przepłakałem ze trzy noce

aż nasiąkła mi „koudelka”

dziś pan Czarek, no a jutro?

lala, autko, czy butelka? 

na nic zdały się podchody

które rodzina czyniła

perspektywa przetopienia

nie była szczególnie miła 

kiedy w końcu wyjawiłem

powody swojego żalu

otrzymałem wyjaśnienie

dokumentne, cal po calu 

że niektórzy zdolni ludzie

co potrafią użyć pędzla

kredki, farby, dłuta, gliny

albo z nici zrobić frędzla 

są z zawodu plastykami

i im przetop nie zagraża

na butelki, lalki, autka

lub figurki marynarza

bigos

– jaki ty masz tutaj bigos! –

zawołała kiedyś ciotka,

gdy zobaczyła mój pokój

– co cię chłopcze w życiu spotka 

jeśli nawet małej klitki

nie masz ochoty posprzątać?

jak od losu dobrych skutków

będziesz śmiałość miał zażądać? 

opuściłem głowę no i

nie powiedziałem ni słowa

bo by ciocia ma szlachetna

wywód zaczęła od nowa 

dzisiaj wdzięczny jestem wielce

wymienionej ciotce mej –

niespodzianie, jak dar z nieba

przepis bowiem mam, że hej 

składniki podam z pamięci

(przecież lata już minęły)

mam nadzieję, że starczy tych

co wspomnieniem przypłynęły 

rozrzuć stos kartek na biurku

długopisy i ołówki

trochę kaset (znaczy CDków)

kombinerki oraz śrubki 

dorzuć jakąś lutowniczkę

na wpół rozkręconą lampkę

turystyczny telewizor

stosik ciuchów na kanapkę 

połóż równo, lecz w pośpiechu

potem je przemieszaj ładnie

i nie przejmuj się kompletnie

jeśli coś na ziemię spadnie 

dopraw całość warstwą kurzu

bo choć nie jest bardzo zdrowy

to bez niego jest do kitu

każdy bigos pokojowy