chyba nikogo nie zaskoczę
i nie odkryję Ameryki
mówiąc, że jest nielekką fucha
odczytującego liczniki
trzeba nachodzić się niemożebnie
dzwonków nawciskać, do drzwi nastukać
i choćby strasznie ludzie psioczyli
samemu na nich nie wolno fukać
czasem wspinaczkę trza uskutecznić
żeby się dostać aż do pawlacza
***
jak mówi pewien dobry znajomy:
„czóż sztary żrobicz… pracza jak pracza”