etnograf

idziemy w grupce, lekko stłoczeni

odziani w skóry, z łuczywem w ręce,

(bo ono światła nam tyle daje,

że przez minutę widzimy więcej)

drepczemy w kółko, po śladach własnych

gdzieś po dnie wielkiej bardzo jaskini,

pewni swych odkryć i potencjału

który jest maxi (no bo nie mini!)

biegniemy naprzód, bo biec musimy

(meta jest przecież tak bardzo blisko),

bez wątpliwości, że w któreś jutro

na raz wyjaśni się wreszcie wszystko

tylko etnograf jeden marudzi

to tu zostanie, to tam posłucha,

owo opisze, sfotografuje

żeby zachować dawnego ducha