kiedyś było prościej?

ANIAGRA: dziękuję za perełkę :)

 

wokół słyszę groźne głosy

które wieszczą koniec świata:

informacja nas przytłacza

jeszcze góra dwa-trzy lata!

jak połapać koniec z końcem!?

jak istotne odfiltrować

od miałkiego, nijakiego!?

(które można by pochować)

pojęcia się rozdrabniają

i jak rak – słyszę – panoszą!

dawniej panie prościej było!

(groźne głosy groźnie głoszą)

tych co by się podpisali

pod twierdzeniem przytoczonym

spytam: ile osób było

na urodzinach u żony?

i umówmy się, użyję

nazw z polskiego średniowiecza,

dla rodziny i kuzynów

od kądzieli i od miecza:

trzy tańczyły z dziewierzami

dwie szurzyny z paszenogiem,

jątrwy cztery plotkowały,

a współświekier złamał nogę

obie zełwy plus swakowie,

trzej kumowie i ich kmotry

narzekali wciąż na jadło

(że go nawarzyły łotry)

brat przyrodni toast wznosił

bodajże na świeści cześć,

albo swatwi – ale której?

w sumie wszak było ich sześć