toromistrz

ten kto choćby jeden raz

szedł na spacer po torze

bez żadnego problemu

uwierzy mi (bo może)

że chorobą zawodową

typową dla toromistrza

jest popsuty chód niestety

(ten z dzieciństwa leży w zgliszczach)

bo się nie da po podkładach –

na tor patrząc czujnym wzrokiem –

iść normalnym (choćby w miarę)

proszę Czytelników krokiem

do wyboru jest drobienie

niczym krok spętany gejszy

albo dyle na mil siedem;

i na tym zakończę wierszyk :)