rarytas świąteczny

cztery deka margaryny

kilo mąki, dwa łososie

wór rodzynek, łyżkę octu

miej to wszystko razem w nosie

razem z mopem i zmywakiem

kursem po papier z gwiazdkami…

nie zawracaj sobie głowy

(serio radzę!) drobiazgami

wciągnij nosem woń choinki

złagodź trochę rysy twarzy

wpuść nadzieję wprost do serca

czekaj… samo się wydarzy :)

bandażysta ortopedyczny

to dopiero jest zadziora

czupiradło i zakała

uparciuszek nadzwyczajny

i uparta nędza mała

nie konkretny, lub konkretna

nie osoba, ale fach

który krwi mi tyle napsuł

(słowo daję), że aż strach

chyba ze dwadzieścia razy

z marszu oraz po namyśle

próbowałem go opisać

ale pomysł po pomyśle

był odpadał, był upadał

albo padał wprost na twarz

a więc teraz bandażysto

tę laurkę tutaj masz