muza pierwsza

nie dość, że żółta, to podwodna

zza magicznego oka grana

gotowy byłem czekać na nią

wieczorem, w południe oraz z rana

w piątej klasie podstawówki doszedłem do wniosku, że słuchanie muzyki, zbieranie plakatów, wycinków, tekstów jest głupie – pamiętam deklarację wygłoszoną publicznie, jakbym wypowiedział ją dziś rano

w szóstej mi przeszło

dziś mam duży kłopot, żeby wybrać sto najdebeściaków, ale spróbuję

tym bardziej, że z pierwszym problemów nie mam – elektryzuje mnie od zawsze, od pierwszego usłyszenia via lampowy radioodbiornik typu Czardasz

dla młodszych czytelników:

  • magiczne oko – zielona żarówka na froncie radioodbiornika, jej świecenie zapowiadało, że zaraz rozlegną się dźwięki z głośnika; muza nie leciała od razu, najpierw musiały się lampy rozgrzać, minimum kilkanaście sekund
  • czekać – najbliższy magnetofon występował zapewne w Polskim Radio, gramofonu rodzice nie mieli, a zresztą i tak według najlepszej wiedzy nikt ze znajomych rodziców, rodziny bliższej i dalszej, w promieniu 10 km nie miał pocztówki dźwiękowej z Yellow Submarine – w tej sytuacji mogłem tylko czekać; dla dociekliwych: mp3 (pliki i odtwarzacze) pojawiły się nieco później ;)