pozycja trzecia i nadal nie mam problemów z wyborem – co jest, czyżby cała setka miała przejść gładko? ;)
na dziś to nie jest mój numer jeden z albumu, ale historycznie jak najbardziej kawałek zasłużył na muzyczne podium
najpierw poruszył muzyką, potem tekstem (tłumaczonym przez życzliwych kolegów na początku), później utkwił w pamięci scenami z filmu i utrwalił się wykonaniami koncertowymi z tras Rogera Watersa
jeśli ktoś jeszcze całej płyty nie przesłuchał, to pora jest najwyższa
niby „we don’t need no education”, ale uprzedzam lojalnie: mogę odpytać o historię Pinka!