więc… (tak zacznę, choć wiadomo
iż to jest paskudnym błędem,
lecz uparty zawsze byłem,
jestem, no i pewnie będę)
więc stęskniłem się za Wami
odprawiając urlop miły
(co go sam sobie przyznałem
by podreperować siły)
internety miałem liche
i programy intensywne
(od łażenia – czyt. spacerów
oraz całkiem jeszcze inne)
co stawało na przeszkodzie
by Was czytać, pisać do Was
ale koniec już wywczasów!
pora wreszcie poblogować!
jeszcze tylko zakup zrobię
(żeby kasza choć w spiżarce)
potem wracam i przed klawisz
(słyszycie? strzelają palce) ;)