w drodze

nie przeszkadzała sądzić niewiedza

pewnym być co dzień, w każdym momencie

tego co było oraz dlaczego

tak, nie inaczej dokładnie będzie

poza zasięgiem wzroku, dotyku

snuły lepiące się pajęczyny

kierując ścieżki niczym przypadkiem

by nie potykać się o przyczyny

szum uporczywy słów oczywistych

zdał się przejawem natury wdzięku

sensu nie tracąc, horyzont zmieniał

nie dopuszczając do progów lęku

i gdy zasłony spadły i spadną

gdy perspektywa zjawi się świeża

cóż się okaże? że chcesz zawrócić

czy starym kursem szlaki przemierzać?