wszystko miałem spakowane
paszport, myśli, ciepłe gatki
tylko klucz przekręcić w zamku
tylko jeszcze podlać kwiatki
i na dworzec, na lotnisko
choćby i na autostopy
tymczasem po pierwszym kroku
rozpoczęły się kłopoty…
(…)
szczęście, że nie było wyjścia
(chyba, żeby liczyć drzwi)
wyruszyłem, idę, będę
może lata, może dni