czasami myślę, najczęściej w lutym
(brak słońca, zimno – rzecz oczywista)
że przydałby mi się do pomocy
obrotny produkcyjny planista
by zaplanował jakie zapasy
zrobić spółgłosek, ogonków, kropek,
myślników, wstępnie złożonych rymów,
nagłówków, a może nawet stopek
by poustawiał łańcuchy dostaw
usprawnił niezbędne procedury
(w tym usuwania powstałych bubli –
choćby niepoprawnej gramatury)
by przygotował wszystko jak trzeba
i poumawiał się z dostawcami…
ach wiosno przychodź proszę i rozpraw
się z fabrycznymi mymi wizjami