pewien znany mi osobnik
co ma niczym brzytwa jęzor
zauważył kiedyś gościa
który się zajmował przędzą
kołowrotek miał chłopina
siedział cicho gdzieś w skansenie
(może lubił tę robotę?
znaczy że niby przędzenie)
a kolega, na wycieczce
pewny siebie w każdym calu
podszedł był do kołowrotka
nie w pośpiechu lecz po mału
i zagadał, pewien siebie
oraz śmiechu (co to będzie):
że tak powiem proszę pana
cienko widzę pan tu przędzie
a facet od kołowrotka
rzekł do niego – wie kolega
a w przędzeniu, że tak powiem,
o to właśnie głównie biega
i kto umie uprząść cienko
ten naprawdę nieźle przędzie
i tak było wieki temu
tak kolejne jeszcze będzie