czasem zdarza się, że sygnał
mówiący o przeznaczeniu
zawodowym, czy ogólnie
mieścić może się w kamieniu
to dość częste, a niekiedy
taki kamień z jednym drugi
zanim znak da, to wykona
lot, choć niekoniecznie długi
tak też było w mym przypadku
lat pamiętam osiem miałem
i kamieniem takim właśnie
dnia pewnego w łeb dostałem
nie, nie żaden meteoryt
ot poręczny okrąglaczek
którym mój kolega rzucił…
(mam na czole do dziś znaczek)
potem pokończyłem szkoły
jedną, drugą, bez jęczenia
a na studiach pewien przedmiot
mi przypomniał o kamieniach
o tym jak też grunt pracuje
o aluwiach (że osadach)
o synklinach, antyklinach
dużo było na wykładach
miałem także dużo ćwiczeń
na przykład z wałeczkowania
i z badania, czy grunt silny
w aparacie od ściskania
chociaż piękne były sandry
ozy, kemy i moreny
które doktor pokazywał
to obydwaj dziś to wiemy
że niestety moi drodzy
geologiem nie zostałem
(może jednak ciut za mocno
wtedy kamieniem dostałem?)