pod politury grubą warstwą
ławy ukryte oraz klęczniki
nie wiedzieć czemu, nie wiedzieć kiedy
pozasiedlały były korniki
z lasu ściętego, łąk wypalonych
ściągały z niczym biedne owadki
(choć mimo lupy niełatwo było
wspomnianej biedy dostrzec przypadki)
eko wzruszenia łez(ek) fontanny
na okoliczność chrząszczy się lały
tymczasem panie, że kornikowe
jajo za jajem były składały
i larwy rosły chrobocząc miło
mamusie gryzły listewki, szczeble
(tatusie głównie odpoczywali)
aż rozsypały się w końcu meble
..
zamiast morału będzie pytanie
się nie upieram, może i głupie:
czy nie z wycinki (plus wypalania)
przyszło na gołej posiedzieć… glebie?