160314

nieczęsto AŻ TAK czuję, że żadnego słowa zmienić nie sposób (mimo powtarzalnej niezgody na niektóre przy czytaniu w myślach i na głos), żeby zachować spójność wiersza; rzadko aż tak szyk MUSI być nie inny; prawie nigdy obraz po kilku godzinach nie jest NADAL precyzyjny i wyraźny

odwiedził stary mnie przyjaciel

(tylko dlaczego właśnie dziś?)

– chciałbym już przestać ciebie wspierać

wiesz, ludzie proszą, się zgodził byś?

szliśmy po błocie przez podwórko

o setki kilometrów rzucone

do marmurowych schodów pałacu

razem, lecz każdy w swoją szedł stronę

drzwi złe wybrałem może zmylony

niepasującym mysim warkoczem

a może stopniem, tym brakującym

którego w porę raz nie przeskoczę

wnętrza, cóż one! znam powierzchownie

postać Poetki, uśmiech schylony

wyjście, niestety znów niewłaściwe,

widok Galerii, kumpel zdziwiony

stary przyjaciel, przecież go nie ma

chociaż niedawno tak jeszcze był

gdzieś na poddaszu nieistniejącym

pod słońcem zamieniający się w pył