150919

tak jakby – bo raczej nie na pewno –

wysuwam nos spod sterty liści

słyszę krzyk drzewa, co się zmienia w drewno

i gościa, który mówi, choć nie myśli

zarysy widzę jakich nie ma

(bodaj się nigdy nie ziściły)

czas płynie i ludzi płynie rzeka

zmienia się zwrot wektora siły

a kwiat paproci raz zakwita

jak łza na twarzy wojownika

niepowtarzalny, kształtem jednakowy…

tak oczywiste, że umyka