to tu, to tam

to tu, to tam i znowu

pod górę, a potem z górki

zanim znudzony szczeknie pies

zajęty swoim podwórkiem

to tu, to tam i znów

gdzie w prawo było, skręt w lewo

pod górkę a z górki w dół

i jak w Częstochowie, drzewo

to tu, to tam, dokoła

mimo, że wilgoć mgłą chlasta

to tam i jeszcze tam, tu

z wolna w krajobraz wrastam