niczym trawy na łące stoimy
dumnie hodując kłosy
pewni wpływu na siebie
na innych, na świata losy
płaczemy gdy kosa zbyt wczesna
lub ręka dziecka boskiego
losu linię skończy gwałtownie
dla wianka wyplecionego
giniemy nie rozumiejąc
przyczyn wojennej pożogi
stłoczeni w kępce niewielkiej
na skraju Mlecznej Drogi