pędzel mu nie chciał nic namalować
gitara strasznie słabo stroiła
pióro bez przerwy kleksy stawiało
młotek zaś gwoździe krzywo wciąż wbijał
a on się dobrze tak zapowiadał
i nie męczyły go wątpliwości
czekał cierpliwie na boży palec
a się doczekał był przeciętności