dzień windy

– winda wynalazkiem który –

klarował mi sąsiad jeden

– niszczy ludzkość nadzwyczajnie

i młodego czyni zgredem

zamiast śmignąć dziesięć schodków

wożą tyłki, miły panie,

potem nim dojdą na parking

słychać kaszel i sapanie

ja bym panie – kontynuował –

windy wszystkie pozamykał

by podniosła się tężyzna

i by było „gra muzyka!”

– na dziesiąte ciut wysoko –

próbowałem oponować

– matce z wózkiem, lub o lasce

starszym ludziom tak drałować

dotąd go nie przekonałem

że przekonam, też nie wierzę

bo rzeczony sąsiad mieszkał

pod dwójeczką, na parterze