– co u ciebie panie G.?
– a dziękuję, kręci się,
robię interesy z R.,
znów na koncie więcej zer,
dom mam duży, w domu pies –
stary biedak, żona też,
no i trochę mi się ckni
do tych co minęły dni,
chociaż jestem chłop barczysty
lecz się staję przezroczysty
dla zgrabniutkich dwudziestek
pozostaje mi więc stek,
efekt smutny – młody duch
lecz niestety duży brzuch,
a więc widzisz kręci się
a u ciebie? – myślę, że…
powiedziałem na początek,
lecz G. kontynuował wątek
(tak, nie czekał na ansłera!):
jaki dobry jest w pokera,
jaki by mógł upleść wianek
z warkoczy swoich kochanek,
jakie morze wypił wódki,
by utulić wszelkie smutki,
ile upolował dzików,
i jak tępi skurczybyków…
***
i tak gadał przez godzinę,
znów zahaczył o rodzinę,
a kiedy nadchodził ranek
G. powrócił do kochanek –
wyjął z kieszeni smartfona
spojrzał, pobladł, rany! żona!
miałem kupić przecież mleczko
spadam, lepiej, żeby deczko,
tylko się zeźliło słonko;
wybrał numer – halo żonko
tak pamiętam, oczywiście…
***
dawno się domyśliliście?