dzisiaj z wami się podzielę
swym pomysłem dosyć nowym
nowym – chociaż z definicji
muszę przyznać oldschoolowym
otóż: bardzo lubię książki
lubię czytać je, dotykać
i przeglądać, i wertować,
i otwierać, i zamykać
a tu dookoła nowe
nie ma książek, booki same
do słuchania, lub co gorsza
podigitalizowane
ach, odnaleźć połączenie
mojej pasji i zawodu
(wszak coś w życiu robić trzeba
żeby nie przymierać z głodu)
może więc osiądę w miejscu
w którym książki mają duszę?
może czas wyjąć baterię
i zostać antykwariuszem?