bez tematu, za to piórem
które wyszarpałem rano
wprost ze skrzydeł pegazowi
kiedy mu dawałem siano
nie przeczuwając ryzyka
i nie przewidując burzy
spodziewałem się – nie powiem
fascynującej podróży
wędrówki po zakamarkach
lotnej myśli, unoszenia
analogii i metafor
i przenośni i natchnienia
jednak mimo pięknych oczu
(ciemny brąz, duże, wilgotne)
pegaz nie był zbyt przyjazny
w skrócie: zeźlił się okropnie
i rozpocząłem wędrówkę
z całkiem sporym przyspieszeniem
pegaz wierzgnął z szybko, zgrabnie
cud, że trafił mnie w siedzenie
choć historia bez tematu
lecz ją skończę bardzo ładnie
morał prosty z tej powiastki
że narzędzi się nie kradnie