w drodze 9

cztery kroki od dziękuję

dwa westchnienia obok troski

piętro wyżej niż współczucie

odrzucając błędne wnioski

pozbawieni uzasadnień

oraz cierni powinności

wciąż ciekawi swoich pragnień

ciągle w drodze do radości

gałęzie

jeszcze takie wyraziste

bez podtekstów i półcieni

na tle nieba rozpostarte

jak korzenie matki ziemi

przygotowane do wiosny

lont zielony już się tli

do wybuchu coraz bliżej

pojedyncze dni

proces

najpierw słychać rytm w oddali

jakby tętent, albo rzeka

możesz czekać, możesz sprawdzić

chcesz uciekać

 

trochę później czas na słowa

cztery, osiem, dwie linijki

coś przeczuwasz, we mgle widzisz

myśli nowalijki

 

temat jak błysk się pojawia

w mgnieniu oka zrozumiały

nie masz cienia wątpliwości

wielki mały

biegłem

biegłem szybko – aż za bardzo

przyszła chwila gdy zwolniłem

rozpoznałem stare kształty

i znalazłem co zgubiłem

 

w kraju marzeń, szczęśliwości

stare rany się zgoiły

śniłem dłużej niż potrafię

wreszcie odzyskałem siły

 

coś rozmiękło, złagodniało

coś pojąłem, odpuściłem

nowy rozdział się zaczyna

jeszcze nigdy w nim nie byłem

 

tak jak w każdym dniu aż dotąd

w nienaśladowalnej chwili

tak podobnej do stu innych

jakbyśmy tu już kiedyś byli

alfabet

ampułki bułeczki cebulki deseczka

eklerki fajeczki gąbeczki haleczka

ikonki jelonki krosteczki laseczka

malinki nożyczki opaski piłeczka

robaczki sopelki trąbeczki usteczka

wafelki zapałki – ot sieczka

założenia

byłem bardzo niegdyś pewien

o słuszności założenia

oczywista oczywistość

niemal nie do obalenia

 

i głos z wnętrza mi powiedział

pytaj aż nic nie zostanie

ujrzysz sprawę w nowym świetle

no i może zmienisz zdanie