czas meandruje i skręca
nigdy nie płynie jak strzelił
od rana tyle się działo
a dzieci kiedy dorosły?
zakręt obok zakrętu
wodospad w sąsiedztwie ciszy
czas meandruje i skręca
na drodze kropli do morza
blog rymowany
czas meandruje i skręca
nigdy nie płynie jak strzelił
od rana tyle się działo
a dzieci kiedy dorosły?
zakręt obok zakrętu
wodospad w sąsiedztwie ciszy
czas meandruje i skręca
na drodze kropli do morza
różne lubią zupy smaki
różne kwiaty, różne ptaki
różne mają priorytety
jedzą kawior lub kotlety
piją wódkę albo wino
żyją długo, młodo giną
są wysocy albo niscy
przyzwoici są i śliscy
żółci, biali oraz czarni
luźni albo oficjalni
i hetero są i homo
depilują się lub golą
sa porządni i łajdaki
młodzież, dzieci, niemowlaki
stare baby, stare konie
pracowici i wałkonie
żyją skromnie lub wystawnie
pachną ślicznie lub szkaradnie
czyści lub po szyję w brudzie
co ich łączy? to są ludzie
tak niewiele brakowało
żeby dziś nas tu nie było
gdyby Adam dostał kosza
gdyby Ewie się znudziło
i pramatka aż do zgonu
pradziewicą by została
gdyby Ewcia Adasiowi
tak na przykład powiedziała
choćbyś sprzedał wszystko co masz
choćbyś dawał skarby świata
choćbyś zmienił piasek w dutki
mnie nie kupisz, nie ma bata
nawet gdybyś mógł rozkazać
oficjalne dać wezwanie
albo gdybyś chciał zastraszyć
mnie cwaniaku nie dostaniesz
możesz używać wytrychów
możesz w zamku dłubac nożem
chcesz to próbuj sobie łomem
ja i tak ci nie otworzę
zmiana frontu będziesz miły
elastyczny jak zaskroniec
nie ma mowy, wbij do głowy
między nami jest już koniec
tak niewiele brakowało
nie przystawaj w trakcie drogi
krzycząc, że kres zbyt daleko
to normalne – kiedy idziesz
nogi bolą, nic dziwnego
nie wymyślaj o odciskach
rzewnych, ckliwych opowieści
każdy czasem z nas się boi
albo wątpi – to nie grzech i
nie zapominaj o celu
do którego dążysz stale
baw sie w drodze jak potrafisz
w końcu będzie doskonale
po czternastu dniach podróży
o godzinie siedemnastej
chociaż stracił już nadzieję
Krzysio znalazł się za miastem
gdzie nie ruszył tam kolega
z wojska, z klubu, od hantelka
piątka, co u ciebie stary
potem knajpa i butelka
pierwszy tydzień minął gładko
w sumie można rzec – przyjemnie
balanż nocą, do oporu
no i odsypianie we dnie
dnia siódmego – w piśmie stoi
Pan odpoczął po stworzeniu
Krzyś tez by chciał, lecz nawinął
się pod sklepem stary Gieniu
osiem, dziewięć, jedenaście
dni płynęły stałym rytmem
aż pomyślał w końcu Krzysio:
jeszcze tydzień no i kipnę
zresztą mniejsza o proporcje
i w kalendarzu przedziały
Krzysio w końcu z wódą wygrał
też ci życzę tego mały
jak by świat się nam rozwijał
czy naprawdę, czy na niby
gdyby słownik opuściło
właśnie owo słówko gdyby
hipotezy poszły w diabły
tuz za nimi przypuszczenia
wespół z nimi wątpliwości
zagadki i podejrzenia
każda chwila jednoznaczna
zachowania bez wariantów
smutna wizja bez nadziei
dobra tylko dla palantów
gdyby jednak dziwnym trafem
brakiem gdyby nam groziło
to umówmy się, że gadać
tak będziemy jakby było