to jest historia – daję Wam słowo
co się zdarzyła prawie naprawdę,
był facet, który w każdą sobotę
znosił do domu powietrze wiadrem
była babeczka ładna i mądra
nie miała w głowie miejsca na plotki
uczynna była ponad przeciętną
i dokarmiała bezdomne kotki
razu pewnego od wiadra gostek
ujrzał kobitkę mruczki karmiącą
i się zachwycił bo czuł, że ujrzał
postać anioła blaskiem bijącą
porzucił kubeł, przykląkł na grządce
na nic nie bacząc zerwał trzy róże
ruszył do pani serca swojego
(tak właśnie myślał wtedy gdy ruszał)
a pani serca – myśląc o kotkach
i lewitując w parach dobroci
pewnie ze strachu, a może w nerwach
trzymając worek z pokarmem kocim
zwrot nagły była i wykonała
worek wspomniany dzierżąc w prawicy
i cios zadała panu z kwiatkami
co był słyszany w całej dzielnicy
tu by historia się skończyć mogła
wszak wiele bywa nieporozumień
ponieważ jednak znam jej ciąg dalszy
milczeć nie będę zresztą nie umiem
cdn