ulubione, nałęczowskie
Autor: coachartur
160213
dni całe, noce, wieczory, ranki
środy i grudnie na posterunku
tkwi nieugięty, czujny, wytrwały
auto żeż strażnik od wizerunku
ani nie kichnie, potu nie zetrze
powieką nie drgnie mimo warunków
nie sprzyjających – co tu ukrywać –
cenzor i ekspert od wizerunku
wciąż zapobiega, stale gotowy
pędzić jak super-man na ratunek
gdyby się choćby tylko zdawało
że atakuje coś wizerunek
jest jeden znany tylko wyjątek
wynikający z użycia trunków
o skuteczności dziewięć na dziesięć
według powszechnie znanych szacunków
i dyskutować w sumie nie warto
z podanym wyżej nieco wynikiem
cenzor i strażnik w jednej osobie
biednym jest gościem, alkoholikiem
160212
zanim kot łapą ziemi dotknie
nim kropla rosy spadnie
płatka sześciokąt się rozpłynie
wydarzy wtedy się dokładnie
między minutą, a godziną
oraz tu i tam, albo wcale
gdzieś w niezmierzonym Międzyczasie
i jak stal będzie tam już stale
160211
nic na świecie stałe nie jest
nic co cielesne, ani nic z ducha
gdzie wzrokiem sięgnąć od prawa i w lewo
na dół i w górę wszechrozpierducha
lub jak kto woli, uchem wrażliwym
wyjaśniający kręcenie nosem
trzysta sześćdziesiąt po pełnej sferze
jak by nie patrzeć jest wszechchaosem
kawałek prostej, planu złudzenie
gwiazd wodorowych stu konstelacja
mikrosekunda plus lat miliony
strun wybrzuszonych mistyfikacja
słowo 160124
przepiękne słowo raz dwa, trzy, cztery
z erem warczącym niczym wiertarka
(ta udarrowa, co oczywiste,
głośniejsza znacznie niż Frania-pralka)
konkurujące o palmę z innym
(wszak zawsze wielu jest pretendentów
do uwielbienia, pochwał, zaszczytów
mierzonych mocą słupków procentów)
zdumiewające treści zasoby
niosące w sobie oraz akcenty
masz, a gdy padasz znak dajesz jasny
że się skończyły już sentymenty
nie ma…
nie ma cudów na tym świecie
co najwyżej wiedzy brak
garść założeń jeszcze błędnych
i nie rozpoznany ślad
