za bramą oczu

co za tymi jest oczami?

jakie myśli i pragnienia?

gdybym znał je – czy bym umiał

czasem się w ciebie zamieniać?

może bym potrafił łączyć

to co twoje z moim własnym

albo rozpadł się, wybuchnął

porażony wnioskiem jasnym

i zatracił może bym się

w continuum bez pojęcia?

co za tymi jest oczami?

one bramą są do szczęścia?

tak myślisz?

ktoś z mojego jadł garnuszka

i przestawił mi stołeczek

na złość porozlewał mleko

zdarł naklejki z buteleczek

tak od rana do wieczora

od wieczora do poranka

jak nie łyżka, to papierek

jak nie kwiatek, no to szklanka

możesz owszem, oczywiście

żyć w poczuciu krzywdy strasznej

jeśli myślisz, że to krzywda

powiedz – ty myślisz tak właśnie?

trzy

nie poradzisz bracie gdy

wlezie ci do głowy trzy

 

trzech miesięcy chcesz wakacji

trzy razy nie miałeś racji

trzej byli muszkieterowie

trzy świnki (każdy to powie)

trzy liście u koniczyny

trzy kwadranse do godziny

 

trzyma mocno, no a ty

czujesz, że ci w środku drży

 

i wreszcie w ostatniej chwili

gdy jesteś bliski ataku cholery

trzy znika jak śnieg na wiosnę

królować zaczyna cztery

wszystko mija

zagoniony w kąt słowami

w sieci pseudo-zobowiązań

wizją zmanipulowany

bo łakomy nowych doznań

 

sprowadzony do parteru

zbity jak pies, zagubiony

twardniejący mimo bólu

silny, o krok od agonii

 

i mgły tabun

koniec sztormu

fala gładzi, nie rozbija

 

wszystko mija

mamy

ile siły i zapału

każdy jeden syn mieć musi

by się wyrwać spod skrzydełek

żeby uciec od mamusi

 

tak bywało przed wiekami

tak jest teraz, gdy narzędzia

matki mają do tropienia

i doglądania dziecięcia

 

dziś mamusie w komputerze

i w komórce i fejsbuku

znaleźć zbyt dużo potrafią

synu jesteś wręcz bez ruchu

 

choć brzmi strasznie jest prawdziwe:

jak byś synu się nie biedził

czy z techniką, czy też bez niej

mama szybko cię wyśledzi

 

to jest straszne jak tsunami

lub globalny zbrojeń wyścig

gdy coś zrobisz – nie ukryjesz

mama i tak się domyśli