gdzie ja jestem?

płynę po powierzchni kuli

cel za linią horyzontu

jestem tu bez chwili przerwy

czy znikam w magicznym bąblu?

 

może wsiąkam w nieskończonym

ciągu chwil, w wężu fraktali

żyję snem lub innym życiem

chociaż widać mnie z oddali?

 

czy mnie nie ma gdy nie jestem

świadom co się wokół dzieje?

czy też jestem nieobecny

powiedz zanim oszaleję

miłość dzieci do rupieci

na najwyższej w szafie półce

zaraz obok kapelusza

stary szalik z wełny tęskni

no i jak, już to cię wzrusza?

 

a w spiżarce w samym kącie

stary sagan jest bez ucha

czy ci smutno jest, że para

z tego gara już nie bucha?

 

koło si-di i em-pe-trzy

zostawiony bez pamięci

stary klaser zakurzony

czy się łezka w oku kręci?

 

tylko rzeczy nas wzruszają?

żarty to, czy czary mary?

człowiek zaś jest niepotrzebny

gdy ma zmarszczki i jest stary?

w drodze 9

cztery kroki od dziękuję

dwa westchnienia obok troski

piętro wyżej niż współczucie

odrzucając błędne wnioski

pozbawieni uzasadnień

oraz cierni powinności

wciąż ciekawi swoich pragnień

ciągle w drodze do radości

gałęzie

jeszcze takie wyraziste

bez podtekstów i półcieni

na tle nieba rozpostarte

jak korzenie matki ziemi

przygotowane do wiosny

lont zielony już się tli

do wybuchu coraz bliżej

pojedyncze dni