wyobraź sobie

wyobraź sobie, że Twoja kawa

w kubeczku, prosto z ekspresu

dla kogoś może jest oceanem

ogromnym światem bez kresu

 

wyobraź sobie, że kiedy kawę

łyżeczką powoli mieszasz

to jego plany (no, tego kogoś)

definitywnie przekreślasz

 

wyobraź sobie, gdy kończysz kawę

siedząc za stołu rogiem

dla tego kogoś – co go nie widzisz

TY jesteś okrutnym bogiem

pazur Karola

raz Karola wzięło nagle

prawdę mówiąc bez przyczyny

na wspominki, jak to było

jakie dawniej miał wyczyny

 

podszedł Karol do pawlacza

wlazł na stołek niewysoki

i wyciągnął wielkie pudło

kartonowe, w żółte smoki

 

znalazł fotkę i bilecik

list, kapelusz papierowy

jakieś stare dokumenty

i atlas samochodowy

 

było miło, dumnie, błogo

Karolowi aż do czasu

kiedy ujrzał w kącie pudła

zagubiony swój lwi pazur

 

byłem wtedy u Karola

mina zrzedła mu w pół chwili

zapadł w sobie się i skurczył

przykry widok moi mili

 

sobie i wam przeto życzę

woli, odwagi i siły

do obrony lwich pazurów

by na pawlacz nie trafiły

łobrazki z wystawy

witam w naszem muzeumie

pośród rzeźbów i łobrazów

prac artystów z całej Polski

wodotrysków oraz glazur

 

ja mam bardzo wielki zaszczyt

by łotworzyć dziś wystawe

niechże łona państwa uczy

i niech daje im zabawe

 

łoglądajcie se do woli

sami albo idonc w tłumie

ale nic nie dotykajcie

witam w naszym muzeumie

Jacek i kacek

idę, patrzę stoi Jacek

czołem stary i co słychać

świat okropnie się pozmieniał

myślę chyba pora zdychać

 

ja zdziwiony niepomiernie

wypowiedzią kumpla Jacka

pytam chłopie skąd ten wniosek

problem masz czy gigant kacka

 

Jacek spojrzał na mnie smutno

okiem takim przygaszonym

cóż trafiłeś krótko rzucił

kac lecz bardzo przenoszony

 

przenoszony robię oczy

na czym monstrum to polega

Jacek na to, że niestety

długo trzyma ten kolega

 

na decyzję szybką wpłynął

wygląd Jacka niewyraźny

wstyd mi trochę, ale zwiałem

bo ten kac mógł był zakaźny

GerIotyk

nacisnąłem na guziczek

on się lekko ugiął

przycisnąłem ją leciutko

chętnie się poddała

wszedłem jeden, dwa, piętnaście

i zadyszka mała

 

już niestety taki los jest

nieszczęsnego dziadka

dzwonek, klamka, schody, piętro

zwykła w bloku klatka