Broda mamrotał
Piotr potakiwał
Mikołaj śpiewał
Paweł się kiwał
Artur polewał
Marek marudził
Rafał odpadał
nikt się nie nudził
blog rymowany
Broda mamrotał
Piotr potakiwał
Mikołaj śpiewał
Paweł się kiwał
Artur polewał
Marek marudził
Rafał odpadał
nikt się nie nudził
wyobraź sobie, że Twoja kawa
w kubeczku, prosto z ekspresu
dla kogoś może jest oceanem
ogromnym światem bez kresu
wyobraź sobie, że kiedy kawę
łyżeczką powoli mieszasz
to jego plany (no, tego kogoś)
definitywnie przekreślasz
wyobraź sobie, gdy kończysz kawę
siedząc za stołu rogiem
dla tego kogoś – co go nie widzisz
TY jesteś okrutnym bogiem
raz Karola wzięło nagle
prawdę mówiąc bez przyczyny
na wspominki, jak to było
jakie dawniej miał wyczyny
podszedł Karol do pawlacza
wlazł na stołek niewysoki
i wyciągnął wielkie pudło
kartonowe, w żółte smoki
znalazł fotkę i bilecik
list, kapelusz papierowy
jakieś stare dokumenty
i atlas samochodowy
było miło, dumnie, błogo
Karolowi aż do czasu
kiedy ujrzał w kącie pudła
zagubiony swój lwi pazur
byłem wtedy u Karola
mina zrzedła mu w pół chwili
zapadł w sobie się i skurczył
przykry widok moi mili
sobie i wam przeto życzę
woli, odwagi i siły
do obrony lwich pazurów
by na pawlacz nie trafiły
witam w naszem muzeumie
pośród rzeźbów i łobrazów
prac artystów z całej Polski
wodotrysków oraz glazur
ja mam bardzo wielki zaszczyt
by łotworzyć dziś wystawe
niechże łona państwa uczy
i niech daje im zabawe
łoglądajcie se do woli
sami albo idonc w tłumie
ale nic nie dotykajcie
witam w naszym muzeumie
idę, patrzę stoi Jacek
czołem stary i co słychać
świat okropnie się pozmieniał
myślę chyba pora zdychać
ja zdziwiony niepomiernie
wypowiedzią kumpla Jacka
pytam chłopie skąd ten wniosek
problem masz czy gigant kacka
Jacek spojrzał na mnie smutno
okiem takim przygaszonym
cóż trafiłeś krótko rzucił
kac lecz bardzo przenoszony
przenoszony robię oczy
na czym monstrum to polega
Jacek na to, że niestety
długo trzyma ten kolega
na decyzję szybką wpłynął
wygląd Jacka niewyraźny
wstyd mi trochę, ale zwiałem
bo ten kac mógł był zakaźny
nacisnąłem na guziczek
on się lekko ugiął
przycisnąłem ją leciutko
chętnie się poddała
wszedłem jeden, dwa, piętnaście
i zadyszka mała
już niestety taki los jest
nieszczęsnego dziadka
dzwonek, klamka, schody, piętro
zwykła w bloku klatka