160221 – jedna taka

trzysta dwadzieścia i jeszcze osiem

oraz dwanaście całych milionów

kroków był zrobił jeden po drugim

żeby się znaleźć na koniec w domu

potem myśl przyszła, niezbyt szalona

nie sekutnica i nie cholera

serce miał dobre, więc ją przygarnął

i wkrótce zaczął znowu, od zera

160219

„szukam zasady” – ogłoszenie

słowa dwa krótkie umiarkowanie

sylab pięć kilogramów treści

czy znajdzie? jeśli? co się stanie?

zegnie regułę, czy ostruga?

upchnie na siłę, czy na szafę

do albumiku zapomnianych

sepią pokrytych, kurzem, strachem?

160216

czy przypadkowi mam uwierzyć

a może tak się warkocz splata

że słowo wcześniej się pojawi

niż przypisana mu część świata?

czy patrzę w przyszłość i nazywam

coś co się stanie zaraz potem,

czy też zaklęcie uruchamiam

znak dając jaką mam ochotę?

czy tylko mym prywatnym cieniem

zza okularów, który widzę

bawię się zafascynowany

szepcząc i myśląc: głośno krzyczę

160215

byłoby prościej przetłumaczyć

założyć maskę – tylko po co?

zapłacić ile „się należy”

schematom, które nas jednoczą

byłoby łatwiej na grzbiet wciągnąć

uniform biały, w kratę, w paski

i siebie ukryć i przed sobą

w oczekiwaniu znaku łaski

byłoby… ale ciągle wierzę

wysyłam sygnał, czekam znaku

nadzieję tracę i znajduję

pomimo odpowiedzi braku