życie, samo życie
odrobina wody, powietrza i słońca wystarcza, żeby uruchomić proces
wtedy gałązki zaczynające wypuszczać korzonki, dzisiaj wielkie kwiaty, we własnych doniczkach
blog rymowany
pędzel mu nie chciał nic namalować
gitara strasznie słabo stroiła
pióro bez przerwy kleksy stawiało
młotek zaś gwoździe krzywo wciąż wbijał
a on się dobrze tak zapowiadał
i nie męczyły go wątpliwości
czekał cierpliwie na boży palec
a się doczekał był przeciętności
ajer ma niezły bajer
opowiadali o współczuciu
z prostych słów przędli piękne zdania
a kiedy przyszło co do czego
niczego nie mieli do (do)dania
nie dość, że żółta, to podwodna
zza magicznego oka grana
gotowy byłem czekać na nią
wieczorem, w południe oraz z rana
w piątej klasie podstawówki doszedłem do wniosku, że słuchanie muzyki, zbieranie plakatów, wycinków, tekstów jest głupie – pamiętam deklarację wygłoszoną publicznie, jakbym wypowiedział ją dziś rano
w szóstej mi przeszło
dziś mam duży kłopot, żeby wybrać sto najdebeściaków, ale spróbuję
tym bardziej, że z pierwszym problemów nie mam – elektryzuje mnie od zawsze, od pierwszego usłyszenia via lampowy radioodbiornik typu Czardasz
dla młodszych czytelników: