dekarz

było lato, pewnie czerwiec

siedział Jasio w piaskownicy

pod dom podjechało auto

i wysiedli robotnicy 

kierowca powiedział – niechaj

chłopczyk rodzicom przekaże

żeby szybko tutaj przyszli

bo przyjechali dekarze 

Jaś poderwał się natychmiast

pobiegł do kuchni, do mamy

co zrozumiał, to powtórzył

przyjechały kilogramy 

mama lekko się zdziwiła

zdjęła z palnika saganek

i ciekawa o co chodzi

poszła za synem na ganek 

sprawa stała się dla mamy

w ciągu sekund paru jasna

kilo z dekiem pomieszane

plus interpretacja własna 

mama – jak to wszystkie matki

szybko wyciągnęła wnioski

zrozumiała, że Jasiowi

pomieszały się jednostki 

do mieszanki kilo z dekiem

dołączyła kropla strachu

(ktoś przyjechał i coś mówi)

i zapomniał Jaś o dachu 

i że miał go ktoś naprawić;

bardzo często tak się dzieje

nie pamiętasz o dekarzu

gdy na głowę się nie leje