jeszcze z piętnaście lat temu
było niejakim kłopotem
robić zdjęcia, bo je trzeba
było wywoływać potem
między pstrykiem, a oglądem
czasu mijało troszeczkę
i się wielu zniechęcało
bo by móc podnieść poprzeczkę
warto znać zależność między
wykonaniem, a wynikiem
a nie każdy pstrykacz – ręczę –
był tak twardym zawodnikiem
żeby spisać lub pamiętać
i połączyć w jedno nitki
od ustawień aparatu
do wyśmienitej odbitki
a dziś każdy ma czym pstrykać
aparaty są już wszędzie
i zapewne tylko więcej
wokół nas ich ciągle będzie
zdawać by się mogło komuś
że ten natłok aparatów
spowodował nagły wysyp
także pośród fotografów
cóż – ja wątpię – i choć może
ogromną popełniam gafę
twierdzę, że w tłumie pstrykaczy
mało kto jest fotografem