Jacek i kacek

idę, patrzę stoi Jacek

czołem stary i co słychać

świat okropnie się pozmieniał

myślę chyba pora zdychać

 

ja zdziwiony niepomiernie

wypowiedzią kumpla Jacka

pytam chłopie skąd ten wniosek

problem masz czy gigant kacka

 

Jacek spojrzał na mnie smutno

okiem takim przygaszonym

cóż trafiłeś krótko rzucił

kac lecz bardzo przenoszony

 

przenoszony robię oczy

na czym monstrum to polega

Jacek na to, że niestety

długo trzyma ten kolega

 

na decyzję szybką wpłynął

wygląd Jacka niewyraźny

wstyd mi trochę, ale zwiałem

bo ten kac mógł był zakaźny