karta – psia mać – Warszawiaka

mam lat czterdzieści siedem

na świat przyszedłem na Karowej

tutaj skończyłem podstawówkę

technikum, studia podyplomowe

tutaj mieszkałem połowę życia

a w okolicy część pozostałą

i pytam (grzecznie jeszcze na razie)

czy to jest jeszcze – psia mać – za mało?!?!

tutaj się wódkę pić nauczyłem

tutaj łaziłem w nocy i we dnie

tutaj o swoje z losem się biłem

mając wyniki dobre lub średnie

tutaj czekałem na autobusy

tutaj w popsutych stałem tramwajach

a teraz jakieś tam urzędasy

chcą sobie ze mnie porobić jaja?

dziś definicją jest Warszawiaka

kto gdzie w skarbówce rozlicza PITa?!?!

no ludzie proszę, chyba nie wiecie

jak Warszawiaka w człeku odczytać

stać mnie na droższe – psia mać – bilety

drożej za teatr – psia mać – zapłacę!

a Warszawiakiem jak byłem będę

bez waszej karty – psia mać – pajace

wędźcie wyborczą waszą kiełbasę

cwane dziewczęta i cwani chłopcy

a ja stąd jestem i stąd zostanę

i nigdy tutaj nie będę obcy