maszynistka

najpierw był spokój (chodzi o czasy

Adama, Ewy i z figi listka)

a potem w drodze splotu wydarzeń

się pojawiła p.maszynistka

nie, że od razu, nie w dwa miesiące

bo tysiąclecia całe potrwało

zanim człek jeden rzekł do drugiego

wskazując palcem na kamień „a ło”

i nie od razu, wpadł człowiek na to

lecz po milionach prób praktycznych

że można „a ło” w grocie zapisać

z użyciem środków… hm… organicznych

i nie od razu wpadł pan Gutenberg

jak skonstruować najpierwszą czcionkę

(co się zdarzyło gdy był wyręczał

od obierania ziemniaków żonkę)

i nie od razu (wiem to na pewno)

niezwykle zdolny inżynier Mill

złożył maszynę był do pisania

(bo mu zajęło to parę chwil)

a potem nagle – skąd nie wiem wcale –

nadeszło wielkie przyspieszenie

i w mgnieniu oka historycznym

się przydarzyło ziemi trzęsienie

i każdy jeden, który chciał pisać

oraz co pisać chciała niejedna

to mieli sprawę do maszynistki

więc maszynistka była wybredna

tu odmówiła, tam poprawiła

lub zagubiła oryginały

więc prawdę mówiąc był galimatias

zrobił się w końcu całkiem niemały

wreszcie pan Carlson (ale nie z dachu)

wziął i położył fundamenty

(że zażartuję) pod drukarki

i się skończyły wnet sentymenty

od tego czasu równe litery

nastawiać może ot, byle chłystek

i tak skończyły się drodzy Państwo

niedługie rządy maszynistek