matematyk

jest zagadką sam dla siebie

taką typu igrek-ka

albo matem na okręcie

Ematykiem razy dwa

co się da, włoży w nawiasy

czasem nawet własne spodnie

niewygodę potęgując

choćby jedenastokrotnie

różniczkuje bez naparstka

całkuje bez plasteliny

i to nie, że parę minut

lecz kwadranse i godziny

a jak zabrać mu komputer,

to wystarczy mu i patyk

oraz wygładzony piasek,

albo dłuto i eratyk