pewien pewny siebie facet
(dajmy mu na imię Tomek)
postanowił, że zbuduje
własnoręcznie piękny domek
nie, by wielkie miał sukcesy
już na budowlanej niwie
wręcz przeciwnie (że tak powiem
by sprawozdać wam uczciwie)
łatwo poszło mi dwa razy
(czyli z synem oraz drzewem)
jaki problem dom zbudować?
słowo daję – mówił – nie wiem
prosta sprawa – perorował –
parę cegieł, trochę piasku
woda, cement i po krzyku
i się można pławić w blasku
ja wątpiłem i wątpili
inni Tomka przyjaciele
nawet go chcieliśmy ostrzec
lecz nie zdziałaliśmy wiele
minął miesiąc, potem drugi
Tomek jakby ciut poszarzał
wreszcie poddał się i znalazł
bardzo dobrego murarza
dziś gdy w swoim pięknym domu
Tomek gości swoich gości
serwuje im inny zestaw
prawd życiowych i mądrości
mówi: wiecie, dom zbudować
to nie jakieś fiki-miki
nie igraszki miłe z żoną
nie wbite w ziemię patyki
ani układanie klocków
jak to kiedyś sam twierdziłem
lecz przyznaję, że niestety
ale bardzo się myliłem
przydałby się jakiś morał?
ale w sumie, po co? przecież
Tomek już się zreflektował
a w jaki sposób, to wiecie